Gra na giełdzie a renta socjalna

Jak grać na giełdzie i jednocześnie mieć rentę socjalną? Renciarze wiedzą, że nie mogą przekroczyć pewnego progu, którym jest przychód stanowiący 30% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za kwartał kalendarzowy i którego przekroczenie powoduje zawieszenie wypłaty renty socjalnej. W obecnym kwartale kalendarzowym, od 1 grudnia 2007 r. do 29 lutego 2009 r., próg ten wynosi 811,10 zł brutto. Więc co zrobić jeżeli dzięki grze na giełdzie zarobiliśmy więcej? I jak liczyć, kiedy co kwartał zmienia się próg, a podatek giełdowy liczymy corocznie?

Kiedy grasz na giełdzie, to podczas zysków ze sprzedaży akcji płacisz jedynie podatek giełdowy, który wynosi 19%. Z tego podatku nie są odprowadzane żadne składki do ZUS-u, więc nie musi on wiedzieć, że grasz na giełdzie i masz z niego przychód (lub stratę). W tym celu poszedłem do siedziby ZUS-u i potwierdzili moje przekonania. Giełda jest tak samo traktowana przez ZUS jak lokata w banku, gdzie również jest odprowadzane 19% podatku. I nic ponadto.

Więc mając rentę i “lukę” prawną możemy spróbować sił na giełdzie. Jeżeli ktoś chce to wykorzystać i mimo tego ma obawy, to radzę napisać pismo urzędowe do ZUS-u z prośbą o pisemną odpowiedź. W razie problemów prawnych wówczas mamy niezbity dowód interpretacji naszych wątpliwości przez ZUS.

Powodzenia i życzę dużych zysków. Może warto spróbować?

Ile trzeba mieć żeby zacząć grać na giełdzie?

Panuje dość powszechna opinia, że do gry na giełdzie potrzebne są jeśli nie setki to przynajmniej tysiące złotych – najlepiej grube tysiące. Niestety najczęściej piszą tak ludzie którzy albo w ogóle nie grają, a jedynie obserwują i komentują gdzie popadnie (patrz komentarze na PB.pl) lub tacy, którzy już się dorobili (ciężką pracą etc) i dopiero teraz mając już duże pieniądze starają się je pomnożyć za pomocą giełdy papierów wartościowych.

O ile tych pierwszych łatwo rozpoznać (kto grający na kontraktach terminowych zarabia tylko, gdy indeksy rosną, a kiedy spadają krzyczy, że giełda to szulernia? [1]) o tyle druga grupa to często ludzie mający wiedzę o gospodarce i ekonomii znacznie przekraczającą średnią krajową (co o dziwo nie jest trudnym wyczynem) i potrafiący poprawnie przewidzieć i przeanalizować aktualną sytuację na rynku [2].

Mimo wszystko, panowie (i często panie) z drugiej grupy, którzy w wielu wypadkach zarabiają (jako przedsiębiorcy lub managerowie) kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych kwotę od której warto zacząć grę na giełdzie podają w bardzo subiektywny sposób. Kto bowiem chciałby po jednym dniu grania zarobić 150 zł kiedy w tym samym czasie na etacie zarobi 200 czy 300 zł więcej?

Jaka jest dolna granica od której można zacząć?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie odpowiem najpierw na pytanie z poprzedniego akapitu. Otóż 150 zł po jednym dniu grania na giełdzie zarobić będzie chciał każdy, kto zainwestował tylko 1 lub 2 tysiące złotych. Dla takiej osoby zysk ten będzie rzędu (kolejno) 15 i 7,5 procent a to bardzo dużo.

Jedynym sensownym czynnikiem decydującym o minimalnej kwocie inwestycji jest prowizja biura maklerskiego. Jest to moim zdaniem nie tylko jedyny, ale i niepodważalny czynnik, który w dodatku można w bardzo prosty sposób poprzeć prostym równaniem matematycznym.

Kwota_Minimalna = ((prowizja_minimalna*2)*100)/(procent_prowizji*2)

Zanim wyjaśnię ten z pozoru zawiły wzór wytłumaczę dla czego najważniejszym czynnikiem branym pod uwagę jest prowizja naszego domu maklerskiego. Prowizja taka wyrażona jest najczęściej dwoma liczbami – pierwsza to procentowy wskaźnik (np 0,35%) określający jaką część kwoty transakcji biuro pobierze jako prowizję, oraz druga (np 3,00 zł) określający minimalną kwotę prowizji dla jednej transakcji.

Kwota minimalna jest ważna przy minimalnych kwotach transakcji np – jeśli kupimy 4 akcje MCI (w chwili pisania tego artykułu są średnio po 5,00 zł) – zapłacimy za nie 20,00 zł + 3,00 zł prowizji. Ponieważ prowizja liczona jest dwa razy (przy kupnie i sprzedaży) – nawet jeśli sprzedamy akcje po takiej samej cenie, zarobimy 20,00 zł ale z zainwestowanych 26,00 zł. W sumie będziemy więc do tyłu prawie 30%.

Dzieje się tak, ponieważ kwota minimalna prowizji (x2 bo pobierana jest dwa razy) wynosi w tym wypadku 30% (a nie 0,35%). Musimy więc znaleźć złoty środek tj kwotę, dla której (jako pierwszej) prowizja wyniesie dokładnie 0,35% – będzie to minimalna kwota jaką opłaci się (z punktu matematycznego) inwestować na giełdzie.

Kwotę taką wyliczymy właśnie wzorem podanym wcześniej. Sprawdźmy na przykładzie (kwoty podane w dwóch poprzednich akapitach) ile wyniesie minimalna kwota inwestycji przy prowizji 0,35% i minimalnej kwocie prowizji 3,00 zł

Kwota_Minimalna = ((3,00 zł *2) *100)/(0,35*2) = (6*100) / 0,7 = 600/0,7 = ~857,00 zł

Widzimy więc, że w biurze maklerskim który pobiera przedstawione prowizje opłaca się inwestować od kwoty 857,00 zł. Dla kwoty 830,00 zł prowizja 3,00 zł będzie wynosić 0,36% dla kwoty 900,00 zł będzie to już 3,15 zł ale procentowo będzie to już stałe 0,35%.

Oczywiście warto zainwestować nieco więcej lub zmodyfikować nieco wzór zwiększając ostateczną kwotę o dopuszczalny poziom strat. W przypadku 857,00 zł utrata 27,00 zł spowoduje, że transakcja sprzedaży będzie już poniżej tej kwoty i procent prowizji wyniesie nie 0,35% a 0,36% – niewiele, ale wystarczająco do zrozumienia idei.

Widać wyraźnie, że kwota minimalna inwestycji nie zależy ani od głosów ekspertów ani od innych giełdowych guru tylko od prostej matematyki – od oszacowania minimalnej (w odniesieniu procentowym) kwoty prowizji. A to, czy inwestujemy 1000 zł licząc się z zyskami 100-200 zł, czy 10 000 000 zł i oczekujemy zysków rzędu tysięcy złotych – to już inna historia.

Przypisy

[1] – dla mniej doświadczonych – zarabiać na kontraktach terminowych można nie zależnie od kierunku w jakim podążają indeksy. Można zarabiać zarówno jak notowania giełdowe spadają jak i wtedy, kiedy rosną. O tym czy zarobimy czy nie decyduje tylko i wyłącznie to czy trafnie przewidzimy ruchy indeksów. Jeśli natomiast taki sam zysk osiągnie wspomniany pan manager czy pani przedsiębiorca, którzy na giełdzie ulokowali 100 – 150 tyś zł najprawdopodobniej uznają taki dzień za stracony.

[2] – na giełdzie, oprócz wiedzy liczy się (może nawet przede wszystkim) doświadczenie. Oczywiście nie umniejszam wiedzy ekonomicznej osobom o których  tu wspominam, jednak wiele firm tradingowych żyjących z obrotu pieniędzmi na giełdach zatrudnia często ludzi po dowolnych kierunkach studiów (czy nawet tych bez mgr) stawiając na doświadczenie, a nie wiedzę o podstawach gospodarki.

Jak zacząć grać?

Nie jest tajemnicą, że dziś łatwiej niż kiedykolwiek można zacząć grać na giełdzie. Głównie dzięki internetowym rachunkom maklerskim każdy może sprzedawać i kupować akcje na Giełdzie. Wystarczy posiadać trzy podstawowe rzeczy: konto maklerskie, wiedzę i oczywiście pieniądze.

Konto maklerskie – jak założyć?

konto

Na dzień dzisiejszy wiele banków oferuje konta maklerskie. Najczęściej wystarczy podpisać odpowiednią umowę, żeby dodać usługę pozwalającą kupować i sprzedawać akcje. Najlepszym wyjściem jest używanie konta internetowego. Konta takie mają wiele zalet.

Atuty internetowego konta maklerskiego (giełdowego):

  • niskie prowizje za zawieranie transakcji na giełdzie
  • szybkość działania
  • dostęp do notowań w czasie rzeczywistym
  • bieżący podgląd inwestycji

Na szczególną uwagę zasługuje konto maklerskie w mBanku. Idealne na początek (i nie tylko), gdyż jest bardzo proste w obsłudze, a otwarcie i prowadzenie nic nie kosztuje. Przede wszystkim jednak ma obecnie najniższe prowizje na rynku 0,39%, a minimalna prowizja wynosi 3zł. W przypadku WBK prowadzenie rachunku to 55zł rocznie, prowizja 0,49%, minimum 6zł. Dla początkującego inwestora są to dość znaczące różnice.

Wiedza – skąd ją czerpać?

Wiedza - literatura na temat giełdy

Internet daje duże możliwości, także jak chodzi o wiedzę na temat gry na giełdzie.

  • Fora internetowe – bardzo dobre do wymiany doświadczeń, jednak nie nadają się do nauki podstaw. Głównym minusem for jest to, że sporo użytkowników to nastolatkowie grający w wirtualne gry giełdowe. Dodatkowo spotkasz tam masę sprzecznych teorii i wielu naganiaczy.
  • Portale finansowe – są przeznaczone dla bardziej zaawansowanych graczy dysponujących dużymi środkami. Oczywiście warto je śledzić nawet na początku nauki, przede wszystkim wszelkiego rodzaju newsy z parkietu. Ogromną zaletą jest profesjonalizm tych serwisów. Wato odwiedzić Onet.pl, Money.pl, Bankier.pl
  • Poradniki – świetne miejsce, żeby zacząć zbieranie wiedzy. Autorzy to głównie mali inwestorzy i pasjonaci, którzy sami grają na giełdzie i dzielą się swoją wiedzą z początkującymi. 

Literatura

Naukę podstaw jednak najlepiej zacząć od książek. Mają one wiele zalet, choćby taką, że całą wiedzę można znaleźć w jednym miejscu. Ponadto autor książki zwykle jest konsekwentny w tym co mówi, w odróżnieniu od zlepku informacji z sieci. Sam fakt, że książka została wydana oznacza, że pisał ją ekspert w dziedzinie inwestowania na giełdzie. Należy zwrócić też uwagę na język, jakim została napisana. Z wiadomych względów trudno zrozumieć podręczniki akademickie. Najlepszą opcją na początek jest “Giełda papierów wartościowych – kompendium”. Składa się z 4 części, które można kupić razem lub osobno.

Pieniądze – ile potrzeba?

pieniadze

Żeby zacząć grać na giełdzie potrzebujesz pieniędzy. Muszą być to wolne środki (to bardzo ważne). Kapitał, którego nie będziesz potrzebował w najbliższym czasie i jesteś w stanie pogodzić się z jego stratą. Nie mogą być to pieniądze z kredytu, tym bardziej cudze. Oczywiście im większą gotówką dysponujesz, tym większe będą potencjalne zarobki. Zwykle mówi się o kwotach rzędu kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Oczywiście jeśli posiadasz tylko 1000zł, również możesz zainwestować na giełdzie.

Jedynym ogranicznikiem w dół jest wysokość minimalnych prowizji na Twoim koncie, a co z tym idzie opłacalność. Przykład: kupujesz akcje za 30zł + 3zł min. prowizji, zarabiasz na nich 20%, sprzedajesz za 36zł – 3zł min. prowizji. Zarabiasz 6zł, ale wydajesz 6zł na prowizję i wychodzisz na zero. Teraz przelicz to samo dla kwoty 300zł (zarobisz 54zł po odjęciu prowizji).